sobota, 1 października 2011

Rzecz o cenach muzycznych nowości


U góry cena z EMPiK-u, na dole z Saturna.

Z rok temu chyba (a może i dawniej?) Franek słusznie spostrzegł, że nowości płytowe w Saturnie zawsze są tańsze od swoich odpowiedników w empiku. Ośmieliłbym się nawet stwierdzić, że po krążki z pierwszego tłoczenia najbardziej opłaca się chodzić właśnie do Saturna!

Wczoraj wpadłem do Galerii Krakowskiej po "Cztery i pół" Łony i Webbera. W "pełnej kulturze" wszyscy kupują płyty, bo tam się kupuje i płyty i książki. Więc i ja tam poszedłem. 32,99zł wydawało mi się nawet niedużą sumą za ten album, jednak nauczony doświadczeniem wdepłem do "żeru dla skner". I co? Przechodząc w 5 min. z jednego sklepu do drugiego zaoszczędziłem równiutkie 6zł!

I to nie jest odosobniony przypadek. Pierwszy raz na ceny w obu sklepach patrzyłem chyba przy okazji wydania "Złodziei czasu" Trzeciego Wymiaru. Jeszcze była "DoReMiFaSoFa" Sofy, "O.C.B." OSTRego, "39/89 Zrozumieć Polskę", "PyyKyCyKyTyPff" L.U.C-a, "Kultur Shock" Napszykłat, "Deleted Scenes from the Cutting Room Floor" Caro Emerald... Już na tych albumach można tyle zaoszczędzić, że kolejną płytę (w tym przypadku Łony) dostajesz gratis! A gdyby przycisnąć jeszcze Franka, to wydusiłby z siebie jeszcze kilka przykładów...

Empik to dosyć dobry sklep. Drogi jak Żabka, jednak tu i tu mamy do czynienia z pewnym standardem obsługi, za który się dopłaca. Warto jednak wiedzieć, a raczej być świadomym tego, ile taki standard kosztuje.

czwartek, 5 maja 2011

Ironia losu


Zdjęcie przesłane bluetoothem przez Koziołka
gdzieś między Tunelem a Niedźwiedziem :)

Dobrze to sobie Play wykminił. Reklama w najczęściej oglądanym przez prepaidowców miejscu: na odwrocie świstka z kodem doładowywującym. Kupujesz doładowanie Orange'a, a tam reklama konkurencji :) Trochę szkoda, że inne sieci też tego nie rozkminiły, bo po drugiej stronie czternastocyfrowego kodu można by oglądać ciekawe kombosy...

Przy okazji pomyślałem sobie, że warto by było częściej aktualizować tego bloga :)

środa, 17 listopada 2010

Pomiędzy przebudzeniami, czyli chomik pod wpływem energocyrkulacji



Kto słuchał albumów Planet LUC lub Energocyrkulacje lub przynajmniej kawałka O karuzeli życia (najlepiej remix Krzysztofa Pełecha, bo właśnie ta wersja była inspiracją autorki), a jednocześnie nie jest mu obce OratoriuM RubikochomikoriuM z PyyKyCyKyTyPff, powinien czuć to coś, co ma ten chomiczek :-) Kto nie słuchał i jest mu obce - polecam nadrobić zaległości. HomyQ by ReciQ, bo tak właśnie pozwoliłem sobie nazwać rysunek, wygrał podwójne zaproszenie na piątkowy koncert L.U.C-a w Pauzie. Choć zaproszenie jest podwójne, na pewno idzie nas troje - mam nadzieję, że bramkarze nam to jakoś wybaczą... o ile zauważą ;)

niedziela, 14 listopada 2010

Dziura budżetowa widzialna gołym okiem?



I to nie jedna!
Chojniccy radni najwyraźniej uznali, że
taniej jest ostrzec kierowców przed dziurami, niż je załatać.

Zdjęcie wykonane podczas Akcji Znicz 2010.

czwartek, 21 października 2010

Odmień swoje życie wysyłając jeden SMS!


Myślałem, że pęknę. Ze śmiechu naturalnie. Oczywiście, że podobne SMSy zazwyczaj wzbudzają we mnie częściej szczerą radość, że są jeszcze ludzie na tym świecie, którzy w te brednie wierzą, jednak dziś ta radość była czymś więcej. Orange po bombardowaniu Loterią BMW zmienia taktykę! Wysyłając tylko jednego SMSa za 1,22 PLN dowiem się, czy wygrałem 2000zł i nowego iPhone'a 4. Tylko czy na pewno tak diametralnie to zmieni moje życie, jak sugeruje treść wiadomości? Nie sądzę. W najlepszym razie zmarnuję 1,22 PLN.


Kilka miesięcy temu Orange wysłało mi SMSa, że za każde 10zł doładowania otrzymam jeden los we wspomnianej Loterii BMW. Dalej wspomnieli, że jeśli nie chcę otrzymywać informacji o tych punktach, wystarczy wysłać darmowego SMSa o treści NIE. Wysłałem, potwierdzając tym samym przynależność do grupy ludzi naiwnych. Dalej była wzmianka o regulaminie, a w regulaminie wzmianka, że owszem, o losach za doładowanie nie dostanę już ani jednej wiadomości. Za to wyraziłem zgodę, by przez następne kilka miesięcy codziennie karmiono mnie zachętami w stylu "Komisja czeka na Twojego SMSa! Potwierdź chęć odbioru BMW wysyłając... za 4,88 PLN".

Przy okazji z kronikarskiego obowiązku chciałbym wspomnieć przypadek Witka, który diametralnie różni się od tych żałosnych technik manipulacji, jakimi niemal co dzień karmi mnie operator. Otóż pewnego dnia otrzymał on od Plusa informację o loterii. Do wzięcia udziału wystarczyło wysłać jednego darmowego SMSa. Wysłał, skoro był darmowy, choć zapewne liczył się z tym, że w odpowiedzi dostanie trzy pytania, na które odpowiedź będzie już płatna. Jakiś czas po tym zdarzeniu otrzymał SMSa, jednak o nieco innej niż spodziewana treści. Wygrał! Aby otrzymać nagrodę, wystarczy wysłać swój adres korespondencyjny. Też wysłał. Za może dwa tygodnie do jego domu zawitał kurier z laptopem i to nie byle jakim. To zdarzenie cokolwiek odmieniło jego życie.

sobota, 9 października 2010

Skąd się biorą rzeczy z nieba?


Mieszkałem w bloku ośmiopiętrowym na trzecim piętrze. Na balkonie były kartofle. Takie całe, nieobrane. I ja za gówniarza lubiłem rzucać nimi z balkonu, ale nie żeby gdzieś daleko leciały, tylko pomału doturliwałem ziemniaczka do krawędzi i tak fajnie znikał ;)) Zabawa jednak wcale nie była tak radosna i śmieszna, jak mi się wtedy wydawało. Na parterze pierwszy balkon był wysunięty przed inne i wszystkie pyry, które zrzucałem, lądowały właśnie na nim. Było nie było mogłem sąsiada zabić... czy sąsiadkę...

W końcu ktoś z administracji ruszył głową i we wszystkich tego typu blokach nad owym wysuniętym balkonem jest metalowy, spadzisty daszek. Ma on swoje wady i zalety, jak każda rzecz na tym świecie. Zaletą z pewnością jest to, że dopiero telewizorem czy tapczanem mógłbym skutecznie zaatakować sąsiadków, jednak w mieszkaniu jest jeszcze ciemniej, a zrzucenie na ów daszek nawet spinacza powoduje huk stawiający na równe nogi wszystkich śpiących w dużym pokoju. Co dopiero ziemniak...

Gdy w te wakacje patrzyłem z balkonu na ów daszek, odkryłem, że dzieciaki (i nie tylko) nie próżnują. Masa spinaczy, kamienie większe i mniejsze, pety, zapalniczka... Zobaczcie z resztą sami.




Za małego też idąc osiedlową ulicą i mnie zaskoczyło coś z nieba. Otóż kilka metrów przede mną rozłożył się uczciwych rozmiarów ciemnobrązowy chodnik w popularnym wtedy wzorze śladu ludzkiej stopy w skali 10:1.

czwartek, 1 lipca 2010

SMSy odmurzdżają

eksponat nadesłany przez redBlade

Przypomniało mi się, jak to kiedyś odebrałem telefon z obcego numeru i ze słuchawki rozległ się wrzask faceta "Jadźka! Wstawiaj ziemniaki, bo już jadę!". Nie zdążyłem nawet powiedzieć, że to pomyłka - tak szybko jegomość rzucił słuchawką. Jadźka musiała mieć przechlapane :)

środa, 9 czerwca 2010

Podpalany zakaz



Moje życie ostatnio kręci się wokół torów. Nie sposób się od nich oderwać. Powyższy okaz nieco przypalonego już piktogramu pochodzi ze stacji Dąbrowa Górnicza, poniższy jest z Gliwic. Oba przyciągnęły moje oko na równi :)


Tym sposobem złamałem zasadę jednego zdjęcia na post. Będzie więcej zdjęć i więcej treści!

poniedziałek, 31 maja 2010

Pić albo nie pić

Festyn w Dąbrowie. Naprzeciw sceny ustawione ławy z parasolkami. Ogrodzone płotkiem. Dookoła stołów stoiska gastronomiczne, w tym widoczne na zdjęciu Tyskie. Kilkanaście metrów dalej na wspomnianym płotku zakaz spożywania alkoholu. I bądź tu człowieku mądry! :)